2/28/09

Lost - Fear Strach (2003)


01. Zmierzche
02. Fear
03. Jak Dlugo Jeszcze?
04. 2 Swiaty
05. Wiara
06. Imprisoned
07. Plague (13)
08. Cykl Ludzkosci
09. Inni My
10. Slowa

COUNTRY: Polonia, Germany.
GENRE: Neocrust, Sludge.

Apocalyptic and heavy music from this 4 piece from Poland faturing ex-members of Homomilitia! Downtuned guitars, skull crushing riffs, political lyrics...imagine if Counterblast teamed up with Homomilitia, that's what this reminds me of.

Catchphraze Records

Lost @MySpace
Buy It.
Lost - Fear Strach (2003)

2/27/09

Canvas - ST e.p. (2008)


01.- Stallido
02.- From Zero
03.- Fantasmas
04.- Lost
05.- Tales from the Crypt
06.- No Answer
07.- My dream, my nightmare
Country: Argentina
Genre: Hardcore/Metal/Punk
Canvas es una banda formada a mediados del 2006 en la ciudad de Buenos Aires, Argentina. En su formación hay integrantes de bandas como Reconcile, Sudarshana y Enquirer, bandas que actualmente se encuentran activas en la movida hardcore/punk del gran BS AS. Después de varios cambios en sus filas, entran a grabar lo que es su primer EP en los Estudios Vintage a manos de Priyasaka. De esta sesión rescatan 7 canciones influenciadas por bandas como Converge, Botch, Refused y Shail Hulud.
Germenterror.info

El BANDA._.Wisi mi (2008)


01.-trzecia z/rzêda
02.-srebrna g.
03.-grójecka









YEAR: 2008
COUNTRY: Polonia
GENRE: Punk

W grudniu 2006 roku, dniu premiery swej debiutanckiej płyty „Przejdzie ci", El Banda zagrała swój pożegnalny koncert. Wydawało się, że najbardziej zjawiskowy zespół polskiego punk rocka ostatnich kilku lat przestał istnieć i przejdzie do historii jako efemeryda. Na szczęście nic w przyrodzie nie ginie. Po roku, w składzie osłabionym brakiem perkusisty - Krikrasa, El Banda powróciła, grając zrazu tylko okazjonalne koncerty z uwagi na ograniczone czasowe możliwości nowego -tymczasowego- perkusisty, Łosia. „Wisi mi" to singiel zawierający ich pierwsze nowe nagrania - zarejestrowane późną wiosną tego roku w studio Serakos. Trzy kawałki w których można się zakochać. Finezyjny, ale max przebojowy punk rock z najwyższej półki, zaczarowany metafizycznymi tekstami.

„Wisi mi" ukazuje się na CD w limitowanym, numerowanym nakładzie, po którym nie będzie dodruków. Płytka będzie dostępna tylko w niezależnych dystrybucjach.

W styczniu ten sam materiał z jedną niespodzianką pojawi się także na winylowym singlu.


Uwaga El Banda ma w końcu „pełnoetatowego" perkusistę - Szymona i gra koncerty póki co (bo kto wie kiedy się znów rozpadnie i trzeba będzie dymać przez pół polski na pożegnalny koncert...)!


El Primer Movimiento - Invocación e.p.(2008)


1. Invocación
2. Corazón Negro, Alma Negra
3. Leviathan
4. La Balada De La Danza Nómade
5. Demonio Maestro y Discípulo

Country: Chile
Genre: Hardcore, Metal/Noisecore

El Primer Movimiento es todo un acontecimiento en la escena hardcore sudamericana, la banda posee los elementos característicos de la vieja camada de bandas como 108, Shelter y otras pero le suman la profundidad creativa de la escuela Crimethinc (Zegota, Catharsis, Requiem, etc.)

La Miseria de tu Rostro - Entre la Hez y la Miseria e.p.(2008)



1. Momentos

2. Crees Que Vives

3. Entre La Hez & La Miseria

Country: Chile

Genre: Hardcore, Metal/punk

Herederos del sonido de bandas como Union of Uranus, Catharsis, Botch y Zegota, La banda chilena La Miseria de tu Rostro graba este e.p. el año 2008 como antecediendo a lo que será su próximo lanzamiento/tour en abril de este año (Split junto a los brasileños Indexterity), generando nuevas brisas al legado mencionado sumándo elementos en ritmos y tiempos que hacen de la banda una experiencia inolvidable y adictiva desde el primer bit.

LMDTR - Entre la Hez y la Miseria (e.p.)

Myspace

2/26/09

Torn In My Pride - Numbers (2008)






01. Un
02. Deux
03. Trois
04. Quatre
05. Cinq


YEAR: 2008
COUNTRY: Belgium.
GENRE: Noisecore, Metalcore.

2eme production de Swarm of nails, le tout emballé dans un très beau gatefold genre en bois de liège, comme seul les labels de qualité genre Stonehenge savent le faire. 3 couleurs dispo pour 150 exemplaires, magne toi le cul, c'est du collector donc. Torn in my pride, de Belgique donc. La patrie du touff guy, ou il est parfois dur de trouver des riffs alambiqués et des breaks tordus dans tous les sens. Soyons honnête, si ce disque était sortis au milieu des 90's, on aurait crié au génie et le groupe serait devenu culte. Mais on est en 2008 et une pléiade de combos quasi tous ricains ont largement défriché le terrain en matière de Hardcore torturé et chaotique.

Mais à l'heure ou le metalcore est devenu aussi faiblard et mou qu'une couille de télétubbies, les 5 titres de ce maxi sont une petite cure de jouvence. Enfin le Hardcore re-devient dangereux et imprévisible, en faisant un vrai exutoire subversif pour petite âmes de damnée. Deadguy, Curl up and die, Converge…voila quelques noms qui vous situera ou on se trouve, et le reste, ç'est à vous-même de vous prendre votre claquo, car cet ep envois bien du bois et vous réserve son lot de virulence quotidienne de quoi calmer toute ardeur…


Pepper zone

Torn In My Pride @MySpace.
Buy It.
Torn In My Pride - Numbers (2008)

Distancia - Después del Tiempo (2009)


01. después del tiempo.
02. teoría y enfermedad.
03. sufrir.
04. crazy techno afternoons.
05. ...
06. el pecador.
07. cuando las sonrisas mueren.
08. ...
09. topología de la meiosis.


Country: Chile
Genre: Hardcore

La historia de DISTANCIA se divide en dos etapas.
La primera parte comienza a principios de 1997, época en la cual tocan en distintas tocatas del Santiago Hardcore. Después de una decena de temas, un demo grabado en precarias condiciones y muchas tocatas en el cuerpo, distintos motivos personales llevaron a su disolución temporal en 1999. La disolución duraría casi 10 años.
Luego, algunos de ellos formarían parte de bandas como Asamblea Internacional del Fuego, Entrefuego, Iris, Praxis, Mal de Testa, Nar Mattaru, Pirómanos del Ritmo, etc.
A fines del 2007 se reunen y comienzan la segunda parte de esta historia que ahora ya cuenta con el disco "Después del Tiempo", que reúne canciones antiguas creadas en los 90's y canciones nuevas que han surgido de su fructífera reunión.

2/25/09

EL BANDA ._.Przejdzie ci


01-kokon
02-przejdzie mi
03-korozja
04-lumbago
05-psychoza
06-lepka dlon
07-about love
08-sam beton
09-czas
10-kamienne twarze
11-kleszcze
12-kotwica
13-bajkowy

Conuntry: Polonia
Genre: Hardcore-punk

Warszawski zespół El Banda to ekipa, która wywołała ostatnio największy ferment w polskim światku undergroundowym, szerokim echem odbijający się na wszystkich punkowych forach internetowych i budzący autentyczną ekscytację wśród bywalców niezależnych miejsc koncertowych, nie tylko zresztą Polski.



Zespół absolutnie odżegnuje się od takich porównań, jednak dla bardzo wielu słuchaczy El Banda jawić się będzie kontynuatorem misji legendarnego Post Regimentu, zaś ich debiutancka płyta „Przejdzie ci” jest dla nich powrotem do przerwanej ongiś historii.

Skojarzenia takie są nieprzypadkowe - współzałożycielem El Bandy jest basista Post Regimentu - Rolf, który wraz z Krzyśkiem El Blanco (ongiś No Name) zgromadził wokół siebie ekipę podobnych sobie wiecznie młodych i doświadczonych punkowych wyjadaczy, doskonale znanych w warszawskim światku undergroundowym. Najpierw dołączył do nich były gitarzysta Trawnika - Sergio, potem pałker Kri-Kri, znany z Antidotum i Atomico Patibulo. Po kilku nieudanych próbach z męskim wokalem, do zespołu trafiła, znacznie młodsza do chłopaków, wokalistka Ania (też mająca za sobą kilka lat w podwórkowych projektów) której charyzma i osobowość (teksty!) były ostatnim brakującym elementem jakiego potrzebował ten zespół do osiągnięcia własnej tożsamości, udowadniając że nie musi podpierać się cudzymi dokonaniami. Liczne koncerty w Polsce i w Niemczech, rewelacyjny debiutancki album nagrany w warszawskim studio Serakos (dwa udostępnione w Internecie przedpremierowo numery z tej płyty przyjmowane są entuzjastycznie) zwiastują narodziny zjawiska, które przyćmić może niejedną uznaną już sławę undergroundu, oraz przypomnieć czasy kiedy polski punk rock był wysoko ceniony przez całą światową scenę punk.

13 utworów z pierwszej płyty El Bandy to melodyjny punk rock zjawiskowej urody, zagrany w niebanalny ale przebojowy sposób. Jesteście bez szans wobec czaru tej kapeli.

Podkreślając wysoką formę muzyczną kapeli, płyta ukazuje się w eleganckim digipacku z książeczką zawierającą teksty, oraz - tylko w dystrybucji pocztowej - w postaci płyty gramofonowej wytłoczonej na żółtym winylu!



Cuzo - Amor y Muerte En La Tercera Fase (2009)



01. Medium
02. Escalera Roja
03. El Hijo
04. El miedo es lo que mata
05. Lluvia de sapos
06. Círculo de la droga
07. Huertas solares
08. Tras la puerta



YEAR: 2009
COUNTRY: Spain.
GENRE: Progressive Rock, Synth, Psychodelia, Space-Rock .

For a while there, I thought that the Spanish label Alone Records was going to turn into something skin to a 21st Century Euro-version of Mans Ruin, releasing top notch heavy stoner rock and doom metal with a particular focus on their own underground scene right there in Spain (but without the ridiculous flood of releases that ended up being the downfall of Mans Ruin). The latest three releases from Alone expand the label's range quite a bit though, heading into heavy prog and space rock territory that has only been hinted at on past releases. Both discs from Beiruth and El Paramo deliver some heavy space rock, but the debut album from the band Cuzo is the proggiest of any of 'em, taking a mix of 70s prog rock and krautrock influences and adding them to a stew of heavy distorted riffs, lumbering doom, angular winding basslines, intense proggy rhythmic workouts and powerful percussive assaults and heavy synthesizers drawn out into long meandering arrangements.

Based out of Barcelona, the guys in Cuzo already have a metallic resume with members also playing in the crusty doom metal band Warchetype (who are also on Alone Records) and sludge rockers Lords Of Bukkake, and they inject a crushing downtuned heaviness into these eight winding prog jams. The whole album is instrumental, and I hear a LOT of Goblin in here, as well as bits of Pink Floyd, some of that Magma/Zeuhl prog sound on a couple of songs, and lots of old school doom. It's pretty fucking great! There are parts where Cuzo evoke something resembling Saint Vitus playing Italian prog rock, and elsewhere they sound not all that unlike a much heavier, doomier version of Yeti crossed with The Obsessed. There are also subdued passages of creepy electronics and minimal percussion, crushing torrents of in-the-red distorted drone, and sinister kosmiche ambience This album feels like it's tailor made for me, for real - early 80s horror soundtrack sounds mixed with dark heavy prog and mutant doom metal riffs? These guys are awesome, and I can't wait to hear more of this stuff from Cuzo. Way way recommended to fans of heavy prog, Magma, Goblin's rocking 80s releases, Zombi, Yeti, Tarantula Hawk, Horrors Of The Black Museum, Mammatus, Earthless, and anything heavy, doomy, and proggy as fuck!

Crucialblast

Cuzo @MySpace
Buy It.
Cuzo - Amor y Muerte En La Tercera Fase (2009)

Morgue - Barbed Wire Cranium ep (2004)

01. Process
02. 5 Days To Pandemonium
03. Understand
04. May The Wounds Bleed Forever






YEAR: 2004
COUNTRY: France.
GENRE: Death Metal, Noisecore.

It has been a long way since 1997 when Morgue emerged from the French underground scene as a gore trio, influenced by Disgorge, Infamy, Embalmer, Incantation and a shitload of death metal bands with weird monikers. One could easily say they pass through the time of metal genres re-inventing themselves everyday until puking some of the vilest and violent albums of 2003, namely 'The process to define the shape of self loathing'. The cd had very good reviews worldwide, even from guys that were not into the extreme style developed by Morgue on that release; a blend of grindcore and violence, a pure sonic experimentation in 9 burts of excess. For what was the domain of Morgue back in the early day felt today to remix savagely into a wisely attack of controlled grindcore.

Their days of Gore is over now, for quite a while and fuck no-one can ask them to get back on it after a such demonstration of intensity. 3.000-sold 'Artgore' cds in 2001 and 1.500 'Bonecrunch' in 2000 had put terror on the ears of thousands of people around the world. Now Morgue shows off what they really craved for when they begun in tha late 90's. Determination, honesty to themselves and a swarm war against dependance.

Basement Apes

Morgue @MySpace
Buy It.
Morgue - Barbed Wire Cranium ep (2004)

2/24/09

NN._.st 7" (2008)


1. Buitres
2. Ataque De Nervios
3. Panico
4. Trapos







YEAR: 2008
GENRE: Hardcore

Four tracks of catchy as fuck raw punk from the Bay Area. Of course this will get lots of attention since it features Martin (CRUDOS), but it stands on its own merits. The song 'Trapos' is my favorite on this EP and it's probably the catchiest thing I've ever heard Martin be a part of. Great lyrics too. These guys were one of the best bands on the 2nd night of Latino Fest.... too bad no one was there to see it. I find it pretty ironic that 800+ people showed up to see LOS CRUDOS (Martin's band from 10 yrs ago) but didn't bother to show up to watch NN. 10 years from now they'll probably be waiting around for NN to do a reunion show... Yes it's cool to check out a band you love and never got to see but support the new punk bands too!

Metal Attitude Sucks

2/19/09

Kruger - Built For Speed (2002)

01. 50'000'000 (Heavy Metal Fans Can't Be Wrong)
02. Weight
03. Let's Convert Salt Lake City
04. Machine
05. 110 Mph
06. Eleven
07. I Am The King Of NYC
08. 1956
09. General Motors

YEAR: 2002
COUNTRY: Switzerlande.
GENRE: Post Metal, Post Hardcore

KRUGER joined in 2001, due to the severe inactivity of members of Rude, Sweet Disease, and Sludge. Their debut album was released in 2002, shortly after the band's birth, to ensure them the great pleasure to play live. Built For Speed, made of 9 mid-paced and heavy tracks, was recorded and mixed in a few days with TVO (Knut, Shora) at the Smelly Room studio in Geneva.

The band spent 2002 + 2003 playing around with the likes of Sleeppers, Isis, Gojira... Then was the time to let bassist Makro leave for his two main bands Sludge and Samael, to welcome a new young man, Blaise, and start working on a second album.

Cattle Truck was "home-recorded" in spring 2004 at Bellefontaine Studio, Lausanne and mixed in three days by Fredrik Nordström (Soilwork, Opeth, At the Gates), then mastered by Peter In de Betou (Dimmu Borgir, Entombed, Nine).

Still on RRRecords, this second effort was released in Europe (with distribution in most western territories) by the end of 2004 and warmly received by many magazines and webzines in Europe and elsewhere.

After some cool shows in 2005 with the likes of Dillinger Escape Plan, Unsane and Cult Of Luna and a memorable apparition at the Fury Fest Festival, KRUGER has cooked a new heavy and loaded dose of modern noise metal for their third opus Redemption through Looseness which was released this spring on LISTENABLE RECORDS.

The album has been recorded in Lausanne, Switzerland, at Bellefontaine studio by J.Fehlmann and J.Kovaks. The mix was handled by Kurt ballou (Converge, Cave In...) and the mastering by Alan Douches (Mastodon, DEP, Nile).

Gloomy and dark, yet overwhelmingly powerful, this new 9-track album drowns the band’s acknowledged influences (Breach, Entombed, Tool, Godflesh, Neurosis) in an intense magma of shredding metallurgic charges, drilling vocal turpitudes and desperate naked heaviness. Thematically still stuck in out-of-subject considerations and cynical bottle stories, KRUGER drive faster and louder, crashing the post-hardcore clichés in their way.

Kruger @MySpace

Buy It.
Kruger - Built For Speed (2002)

2/17/09

ELΩXIM - Lost in silence (2008)

01.Dread Calm
02.Falcata
03.Halo
04.Lost In Silence
05.Morbid Frost
06.Shadow Of The perfect bliss
07.Source Of Nostalgia
08.Tears Run Dry
09.Under The Bells Of Doom
10.Hymn To Zeus

YEAR: 2008
COUNTRY: Macedonia in Greece.
GENRE: Funeral, Doom, Drone.

More info here.

ELΩXIM @MySpace
Buy it.
ELΩXIM - Lost in silence (2008)

2/14/09

Silla Eléctrica - Cloaca EP (2008)






01. Cloaca
02. Niños
03. (question marks)
04. Nada
05. Crisis
06. Policía

YEAR: 2008
COUNTRY: Spain.
GENRE: Punk.

Primera y crudísima grabación de este trio Punk madrileño y primera edición del sello Solo para Punks. Silla Eléctrica son la personificación sónica de la rabia y la desesperación, canciones directas y sencillas alternando voz femenina y masculina, entérate de qué es lo que han estado alavando los freaks de Maximum Rock´n`Roll.

Silla Eléctrica @MySpace
Buy it.
Silla Eléctrica - Cloaca EP (2008)

2/13/09

Eh! - 36 de 48 (2009)

1. Esqueletos en el Armario
2. Cerca del Mar
3. Una Difícil Relación con el Mundo
4. Despierta Gata
5. La Cortina de Mi Propio Ego
6. Valores por Retales
7. Lujo Descalzo
8. Un Cantante Afónico, un Pianista de Cocktail y un Batería
9. Huella del Otro
10. Azul

YEAR: 2009
COUNTRY: Spain.
GENRE: Filmcore, Jazz, Instrumental, Rock, Experimental

Elías Egido se ha dado a conocer en el mundo musical por ser durante muchos años una pieza clave en la historia y música de los célebres Standstill. Su militancia con la banda, desde finales de los 90 hasta 2005, le proporcionó gran parte de su bagaje musical, a la vez que su amor por la música experimental, el jazz y la electrónica fueron una aportación fundamental en el discurso de Standstill. Después de un tiempo, y afincado definitvamente en Madrid, Elías ha puesto orden a sus ideas musicales y las ha ensamblado con un resultado brillante. Su primer disco bajo el nombre de "Eh!" es una demostración de talento, creatividad y buen gusto, en forma de 10 canciones instrumentales con sabor a "score", como podrían haber compuesto Lalo Schifrin, Ennio Morricone, John Barry o Henry Mancini. Aunque la modernidad y la experimentación imperan, desde John Zorn a Tortoise, es la atmósfera envolvente lo que hace de la música de "Eh!" una gratificante experiencia sonora, comprometida y bella a partes iguales.
Además, el poso hardcore de Elías adquirido en su etapa con los extremos E-150 le da un toque característico y único a sus partituras. Algo así como "filmcore". El equipo creativo gira alrededor de la propia persona de Elías, quien ha compuesto, grabado y mezclado el álbum entero. Aunque la aportación de sus colaboradores es, sin duda, totalmente relevante y valiosa: Raul Pérez de The Baltic Sea en los estudios "La Mina" de Sevilla ha sido el sparring perfecto ayudándolo a grabar y mezclar adecuadamente. Igual que Karlos Osinaga de Lisabö ha aportado su sabiduría a la hora de hacer el mastering. en lo que se refiere a instrumentación, son varios los amigos del músico que han contribuido: Daniel Arrizabalaga (miembro de Same Old) a la batería, Javier Díaz-Ena (alma mater de Dead Capo y colaborador habitual de Aaron Thomas y Ainara Legardon) al theremin, calimba y serrucho con arco, Rubén Martínez (guitarrista de It's Not Not y bajista de Tokyo Sex Destruction) a la guitarra y Naiel Ibarrola en los teclados. Por su parte, Elías como instrumentista ha puesto los bajos, contrabajos y programaciones a parte de la dirección musical. Un excelente y sugerente debut que devuelve a la actualidad uno de los músicos más influyentes de la escena underground barcelonesa de los últimos años.

Bcore

Eh! @MySpace
Buy it
Eh! - 36 de 48 (2009)

2/12/09

Willis Drummond - Willis Drummond (2009)

01. -
02. Ez da irango
03. Haustura (bizi berri bat)
04. --
05. Zenbat Gramo
06. 1.
07. Nun Daude
08. Lerroak
09. Ta garena
10. Noix

YEAR: 2009
COUNTRY: Basque Country.
GENRE: Rock.

Cuarteto que proviene de Bayonne, Irún y Basoita. Musicalmente practican un emo rock o rock clásico con toques de post en una onda Aina o cualquier banda de ese estilo. Sus miembros pertenece o han pertenecido a bandas como Monarch, Skunk, y Los Cojonudos.

Willis Drummond @MySpace
Buy it.
Willis Drummond - Willis Drummond (2009)


2/10/09

The Joe K-Plan - Rigan Asesino, OLibia vencerá (2009)

01. Sendero voluminoso
02. Nueva Zelanda
03. Catalina 52
04. Fragmentos de una canción dedicada a alguién
05. Tanca la porta una mica
06. Engrudo (es lo que tiene...)
07. El peso del agua
08. Bongus Dei
09. Tete de la course
10. Monte de Venus
11. El que suscribe
12. Tú traeme la naranja que yo hago el zumo
13. Antítesis en el rincón del placer

YEAR: 2009
COUNTRY: Spain.
GENRE: Math Rock.

¿Quieres escuchar algo realmente distinto de la mierda de siempre? Luego no digas que no te avisé, ¿eh?

Me voy a sacar una espina. Hace un par de años, un colega me arrastró a un garito de Lavapiés, El Juglar. Cabrán unas 70 personas enlatadas. En el cartel, dos grupos ignotos: uno que mejor no menciono porque me parecieron absurdos, y otro que me explotó en la cara como pocos lo han hecho.

Eran dos tíos: guitarra y batería. Y ni voz ni pollas. Un torbellino salvaje de riffs, un torrente de ritmos alucinantes y alucinados, y la sensación de que te había pasado un camión por encima. Como Hiroshima cinco minutos después de la bomba.

Se llamaban The Joe K-Plan y nos quedamos tan arrasados, la sensación de vértigo y hostiazo fue tal, que nos fuimos a preguntarle al manager quién coño eran esos dos, de dónde salían: "Uh, nada, son dos chavales de Humanes [un pueblo al sur de Madrid]", dijo.

Lo que vimos: un guitarrista virtuoso, pero que usaba la guitarra como demoníaca ametralladora y se retorcía con ella, disparando riffs maquinales, graníticos, matemáticos, o bien buscando texturas más borrosas; y un batería que más parecía una batidora humana o quizás dos, levantando intrincados laberintos a toda hostia para luego destrozarlos por lapidación.

Apenas dos o tres minutos de canción, pero una excitación de montaña rusa. Y como si los dos percutieran y crearan melodía a la vez. Como si la guitarra fuera también tambor, y los timbales guitarra. Todo tejido con una violencia inusitada.

Rock, vamos. Rock nuevo, matemáticamente nuevo.


Me llevé de allí una maqueta (demasiado seca) y la sensación de haber sido atacado por una guerrilla urbana y jarcoreta. Y casi no volví a saber de estos dos (me metí alguna vez en su myspace, pero tampoco vi mucho progreso) hasta hace poco, cuando aparecieron en el cartel del Primavera Club.

La putada (la espina): que tuve que largarme el pasado fin de semana y me los perdí. A ellos y también a los brutales catalanes lo:mueso, que en directo son otra bomba de racimo, aunque tiran más del formato canción.

Lo de The Joe K-Plan es como un mosaico de sonidos, una jungla. Al principio parece una paja medio progresiva medio noise, sin pies ni cabeza. Después te das cuenta: es pura sensación, rock deshuesado e increiblemente libre, que de jeroglíco algebraico pasa a abstracto y de ahí al modo martillo neumático, picando lo mismo en Fugazi que en Shellac que en My Bloody Valentine que en Kyuss que en sabe dios qué. Una salvajada.

Una salvajada que suena verdaderamente nueva, pero a la que no hacen justicia sus escasos youtubes en internet: para nada son representativos de su brutalidad, de todas las aristas de su sonido.

Quico Alsedo - El Mundo

The Joe K-Plan @MySpace
Buy it.
The Joe K-Plan - Rigan Asesino, OLibia vencerá (2009)

2/9/09

25th Coming Fire - Reduced (2008)

01. Intro
02. Reduced
03. I Let Myself Deceived
04. Cause & Effect
05. Futility
06. Heaven Is Hell
07. Secuences Suckers
08. A-1251
09. All Those Things...
10. Bagdad Lego Game
11. Stability
12. Can You Explain It?
13. Eat Shit At Full Hurry
14. American Trick
15. 25th Coming Fire

YEAR: 2008
COUNTRY: Spain.
GENRE: Hardcore, Punk.

Le doy al play predispuesto, llevo tiempo oyendo hablar del nuevo grupo del bajista (ahora guitarra) de HHH y por fin voy a escucharlos. Lo primero que suena es una intro en la que Ansar desafía los alcoholimetros, en un montaje de corta y pega que parece un guiño a las intro de los H’s. Pero a la que empiezan a tocar se nota enseguida que esto no es una continuación de nada, es un grupo distinto con un sonido distinto. De hecho en 25th Coming Fire hay miembros de un buen montón de bandas euskaldunas, como Ira et Decessus, Ruido de Rabia o My own Truth. En ciertos momentos pueden recordar a Rouse por las melodías, pero ni son tan veloces ni se centran tanto en la voz. Aquí lo que más destaca son unos riffs de guitarra potentes y compactos. Podriamos hablar del tipico hardcore de principios de los ochentas, pero el particular sonido de las guitarras es mucho más potente y complejo que el de esas bandas primerizas, y en un momento les puede llevar de Bad Religion a Section 8. Por otro lado la voz femenina, tan contundente como melódica, les da un toque fresco que se hecha de menos en la mayoría de grupos de buen hardcore, y que en los momentos menos estridentes tiene un cierto aire al The Crew de 7 seconds, salvando las distancias claro está.

Por esa perfecta combinación de agresividad, velocidad y melodía podría compararles con algunos mis grupos favoritos de hardcore/punk 80’s como Genetic Control, Uniform Choice, Stalag 13, Scream, SNFU o los primeros The Freeze. Es más, a diferencia de muchos grupos actuales con esos referentes, no ensucian la producción para parecer grabado hace 25 años, así consiguen algo que suele escasear: un buenísimo disco de hardcore clásico con sonido impecable.

AbsolutZine

25th Coming Fire @MySpace
Buy it.
25th Coming Fire - Reduced (2008)

Trigger Travis - The Zoo (2008)




01. Trigger Travis
02. Describe People
03. Be
04. Sucking Nowhere
05. The Monkey
06. Shaving God
07. Taylor Made Suit

YEAR: 2008
COUNTRY: Spain.
GENRE: Hardcore, Punk, Rock, Soul.

TRIGGER TRAVIS was born at the end of 2006 when Iñaki (NOA1084) and Aitor (Uncover The Fake, NOA1084, The New Mogambo Old School Stars) founded the band. In the next months Jon (Sophrosyne), Marga (Toxika!) and Fres (Ira Et Decesus, RAS, FreakNation...) joined the project.

The 1st of May of 2007 we gave our first show in Sala Mogambo and after some gigs we enter the studio to record our first reference, THE ZOO, with Karlos Osinaga.

After that, more shows, writing new material and finally in August of 2007 a small tour around Europe (France, Slovenia, Czech Republic, Netherlands and Belgium).

At the begining of 2008 THE ZOO is edited both in LP (Cooperacción Rcds/BurnLePlane) and in CD (DevilChild Rcds/Carnús Rcds/Punk Machine Rcds/Días De Juventud). After the edition this record is presented in the Basque Country as well as in different cities around Spain (Zaragoza, Barcelona, Valencia, Villareal, Alicante...).

And there is no more we can talk about…

Trigger Travis @MySpace
Buy it.
Trigger Travis - The Zoo (2008)